Deftones w Berlinie – relacja

Raswid 2 marca 2013 0
Deftones w Berlinie – relacja

Krótka, ale rzeczowa relacja z koncertu w Berlinie. Z braku pomysłu na nią, może wydawać się trochę chaotyczna ;)


Choć na ponad dwa miesiące przed wydarzeniem koncert był wyprzedany, w klubie było dużo miejsca by sie przemieszczać, dostać się po piwo. Stan rzeczy godny pochwały dla organizatora koncertu, że zapewnił pełny komfort poruszania się w klubie, bez przepychu.

Na początek support, czyli zespół Letlive. Ogólnie koncert dosyć słaby, ciężko zapadający w pamięci. To co na pewno zostanie w pamięci, to „wybryki” wokalisty, w stylu tarzania sie po podłodze lub śpiewanie z baru!

Pora na danie główne, Deftones.
Od dawna zespół lubi zaczynac intrygującym intrem, nie inaczej było tym razem. Utwór Start from the Beginning zespołu Egyptrixx świetnie przygrywał w momencie wejścia zespołu na scenę.

Setlista
Be Quiet and Drive (Far Away)
Lotion
My Own Summer (Shove It)
Lhabia
Minerva
Diamond Eyes
Rocket Skates
You’ve Seen the Butcher
Fieticeira
Digital Bath
Tempest
Poltergeist
Rosemary
Swerve City
Riviere
Change (In the house of flies)
Engine #9
Nosebleed

Encore:

Root
7 Words

Deftones postawiło w Berlinie na ostrzejszą setlistę, co było bardzo dobrym wyborem. Takie klasyki, jak Lotion, Lhabia, Nosebleed, Engine #9 i na koniec Root wraz z 7 Words nikomu nie pozwoliły spokojnie stać. Rozpoczęcie koncertu od Be Quiet And Drive również jest fantastycznym pomysłem zespołu, który osobiście uznaję za idealny.
Przed koncertem bardzo byłem ciekaw, jak brzmią na żywo utwory z Koi No Yokan… Bezpodstawnie, ponieważ jest bardzo dobrze, a nawet świetnie. Poltergeist z motywem klaskania jest niesamowity! Tempest tajemniczy,ale i agresywny. Rosemary przepiękne, no i Swerve City, przy którym po prostu nie da się ustać. Jeśli jest ktoś, komu nie do końca podoba się ostatni album Deftones, na pewno zmieni zdanie po po usłyszeniu tych utworów na koncercie.

Chino był w bardzo dobrej formie podczas tego ostatniego koncertu. Biegał, skakał, podczas Rocket Skates i Feiticeira zszedł do fanów i śpiewał razem z nimi. Widać już było zmęczenie po tej może krótkiej, lecz intensywnej trasie. Widoczne to było zwłaszcza w momencie, gdy padł na scenie i leżał tak przez kilkadziesiąt sekund.

Na koncert oczywiście była przygotowana flaga. Miała być z życzeniami odnośnie 25 rocznicy istnienia, lecz ostatecznie, z powodu braku większej flagi, była stworzona z napisem One Love For Chi. Chino zauważył wymachiwanie flagą (ciężko byłoby nie zauważyć jedynej flagi w klubie :P), powiedział: „Chi! That’s my man!” i podziękował. Dodatkowo przed Riviere Chino wskazał ręką na mnie i zadedykował utwór dla Chi.

Na bis flaga została rzucona na scenę. Dziwnym trafem nie została od razu zauważona. Pomimo wielu prób i nawoływań: „Take the flag!” nikt nie chciał jej podnieść. Dopiero Abe, schodząc ze sceny zarzucił ją na plecy i wziął ze sobą :)

Po koncercie udał mi się przekazać Juanowi – stage managerowi zespołu, rocznicową koszulkę dla Chino. Dla zainteresowanych prezentuję się ona tak:

Czekaliśmy prawie godzinę po koncercie przed klubem licząc na to, że uda sie dostać do zespołu. Niestety nie było takiej możliwości, a tak naprawdę mieliśmy ich na wyciągnięcie ręki… Dzień po koncercie okazało się, że byli nad klubem, w którym był koncert, na mini after party, na które bez problemu można było się dostać :/

Własnych zdjęć i nagrań nie posiadamy, poniżej zbiór znalezionych zdjęć z koncertu w Berlinie:

Postarałem się zebrać większość koncertu z nagrań na YouTube, tak żeby każdy miał okazję zobaczyć i usłyszeć jak było w Berlinie ;)

http://www.youtube.com/watch?v=fpnlXUUdYic

Na koniec podziękowania dla Wyjazdowni, za sprawne dowiezienie nas do Berlina i z powrotem.

Podziel się!

Leave A Response »