Wywiad dla Yorkshire Evening Post, listopad 2010

Data publikacji: 11 listopad 2010
Przeprowadzony przez: Pete Nash

Deftones to pięcio-osobowy, metalowy zespół z Sacramento w Kalofornii. Wydali 6 albumów, a najnowszy ‚Diamond Eyes’ znalazł się w 10-tce hitów w USA i Niemczech oraz na  15-stym miejscu w Anglii. W przerwie świątecznej podczas trasy po Anglii udało mi się porozmawiać z wokalistą – Chino Moreno.

‚Diamond Eyes’ robi wrażenie spójnie napisanego albumu, niż kilku piosenek nie mających nic ze sobą wspólnego. Czy każda piosenka jest ze sobą powiązana?

Nie było żadnego motywu przewodniego w naszych umysłach podczas nagrywania tej płyty, ponieważ gdy nagrywaliśmy ten album przechodziliśmy przez wiele spraw i zmian. Oczywiście przez wypadek Chi musieliśmy troszkę przebudować nasz system nagrań – zanim zaczeliśmy nagrywać musieliśmy spojrzeć na naszych parę wcześniejszych nagrań i sposób ich pisania, więc zdecydowaliśmy, że chcemy zrobić bardziej żywszy album – wiesz – stworzyć wszystko w jednym miejscu i czasie. Więc znaleźliśmy się wszyscy razem w jednym miejscu, starając się nie używać za dużo komputerów i innych bajerów tylko grać muzykę od postaw. Zrobiliśmy to bardzo szybko, to było tylko kilka miesięcy nagrywania.

Piosenka ‚You’ve Seen the Butcher’ wyróżnia się jak dla mnie. Masz jakiś swoich faworytów?

Parę i to z różnych powodów. „Risk” wyróżnia się dla mnie. Tekstowo gdy o niej myślę, wzrusza mnie ponieważ jest związana z sytuacją Chi i opowiada troszkę o niej. Ciężko mi w ostatnim czasie powiedzieć „zrobię tą piosenkę i będzie właśnie na ten temat” a następnie mi się to z łatwością udaje. Dla mnie, zawsze napisanie czegoś było związane z przebrnięciem przez samego siebie i wyrzucenie tego z wewnątrz, wiesz co mam na myśli?…i to jest piosenka, która pozwoliła mi przejść przez to i powiedzieć to co chce powiedzieć.

Sergio Vega zagrał na basie, na tym albumie. Był mocno zaangażowany w proces nagrywania?

Zdecydowanie, tak – miał ogromną rolę we wszystkim. Gdy się zjawił podstawową sprawą było mieć pomysł i grać ze sobą. Nie chcieliśmy grać żadnych naszych starych kawałków bądź tych, które napisaliśmy zanim Chi miał wypadek – zaczeliśmy wszystko od nowa. Więc gdy Sergio zgodził się na ten pomysł pierwszego dnia i zaczeliśmy po prostu grać ze sobą i nagrywać. Napisaliśmy od razu pierwszą piosenkę, którą był ‚Royal’ i kawałek ‚Prince’ oraz parę innych rzeczy na album. Myślę, że mogliśmy to zrobić w tylko parę tygodni gdybyśmy mieli od razu pomysły na każdą piosenkę.

Macie za sobą trasę koncertową po USA. Jak się udała?

Była świetna. Przeważnie koncertowaliśmy z jakimś supportem i jak dotąd nie mieliśmy tak dobrze przygotowanej trasy gdzie byliśmy tylko my, więc bardzo dobrze była wyruszyć w coś takiego. Jesteśmy bardzo podekscytowani i jest dużo energii w naszym obozie. Jako zespół wszyscy czują się bardo dobrze. Fajnie grać ten nowy materiał. Niektóre rzeczy idą aż za dobrze. Przeważnie kiedy ruszaliśmy w trasę z nowym materiałem wszyscy na nas liczyli i patrzyli na naszą przeszłość ale z tą płytą jest inaczej – mam wrażenie, że mam mamy nowych fanów, wiesz, młodszych, którzy dopiero odkrywają Deftones. Widziałem wiele pozytywnych opinii na temat DE, więc jest to naprawdę niezła frajda grać te kawałki na koncertach.

Ta trasa wydaje się być męcząca: pełno dat, niewiele dni wolnego i krótkie przerwy. Jak myślisz – jak ważne są obecnie trasy koncertowe w obecnym przemyśle muzycznym?

Dla nas to też sposób na życie. Zawsze byliśmy zespołem, który dużo koncertował. Jesteśmy gdzieś w obszarze pomiędzy zespołami nie będącymi super gwiazdami i nie będącymi zespołami ‚underground’. Jesteśmy gdzieś, gdzie na pewno koncertowanie jest mocnym atutem i częścią naszego życia. Mamy mało dni wolnych ale myślę, że jest to dobre ponieważ lubimy pracować i koncertować – to najważniejsza część naszego dnia…więc parę koncertów więcej to żaden wysiłek.

Kiedy jesteś w trasie, czego najbardziej brakuje ci z czasu spędzonego w domu?

Mam parę gór przy domu, po których lubię chodzić każdego dnia. Aktualnie schodzę z jednej góry. Bardzo lubię przyrodę i lubię wychodzić każdego poranka – to moja ulubiona część dnia. Wiesz, chodzenie na siłownie jest troszkę jałowe; to wprawdzie działa ale naprawdę uwielbiam pochodzić po górach, pochodzić z moim psem itp. rzeczy. Więc to jest raczej czego mi najbardziej brakuje…no i oczywiście mojej rodziny i przyjaciół.

Więc, co myślisz o dzisiejszej muzyce metalowej? Są jakieś zespoły, który ci się podobają?

To może być dziwne ale nie wiem za dużo na temat współczesnego metalu. Mam dwóch nastoletnich synów, którzy podpowiadają mi co powinienem wiedzieć na temat nowego (nu) metalu. W sumie niektóre rzeczy mi się w tym podobają. Byłem zdziwiony jak bardzo fajne to może być. Hmmm…nazwałabym to młodzieżowym metalem.

Jak Ci się wydaję, kiedy zobaczymy koniec bezsensownej ery emo?

Nie wiem. To zbyt trudne jak dla mnie – nie wiem co to emo i ciężko mi to rozszyfrować. Jedna rzecz jest zabawna – kiedyś mój syn pokazał mi te zespoły. Wiesz, pełno takich, którzy mają po 2 wokalistów – jeden koleś wydziera się w na maksa a następnie pojawia się koleś w refrenie, który łagodnie i pięknie śpiewa – więc mówię do syna: fajnie, że lubisz te zespoły i takie rzeczy, ale wiesz, twój tato potrafi te dwie rzeczy zrobić sam.

Co po tej trasie czeka Deftones?

Wrócimy do domów, odpoczniemy na święta i po nowym roku lecimy do Australii na festiwal ‚Big Day Out’, który zapowiada się ciekawie, ponieważ wezmą w nim udział świetne zespoły. Następnie będziemy dalej koncertować tak długo jak możemy promować naszą nową płytę. Więc, mam nadzieję, że mamy jeszcze przed sobą następny rok lub więcej czasu.

Więcej informacji na temat Chi i jego zdrowia pod adresem: www.oneloveforchi.com

…wróć do wywiady

Podziel się!